sobota, 24 lipca 2021

Ludzkie smutki

 ludzkie smutki rozsiadły się na schodach
każdy jeden w swej szarości malutki
lecz razem zebrane niczym burzowe chmury
jedne brzemienne deszczem drugie gradem

i podszedł do mnie pierwszy
smutek z krokodylimi łzami
i rzekł że on wcale nie chce żyć
tylko pomiędzy wierszami

potem z cienia wyłonił się drugi
trochę niepotrzebnie naburmuszony
bo przecież jemu się nie należy
to ciągle czekanie u progu domu

i przyszedł jeszcze smutek trzeci
i dość niepewnie stawiał swoje kroki
i bardzo cicho pytał czy ci ludzie
czy ci ludzie na pewno są przyjaciółmi i
i mają bezpieczne dłonie

ten czwarty z kolei który dość
dość głośno lamentował co krok
wspominał o nagłej śmierci
bo jak długo idzie się do nieba
i czy na pewno spotka Pana Boga
tak zwykli go zwać ludzie na ziemi

piąty w mundurku dobrze ułożony
nie zdał dobrze egzaminu
siedział razem z szóstym który choć nie chciał
a musiał powtarzać rok szkolny

siódmy potrzebował więcej pieniędzy
a ósmy urody
dziewiąty nie chciał uczęszczać na katechezę
w parze z dziesiątym który nie
nie chciał być gościem w kościele

jedenasty był rozczarowany deszczowymi wakacjami
a dwunasty w kącie schował swoją twarz
nie chciał być rozpoznany

tych smutków było bez liku i 
i każdy jeden z nich zapomniał 
jak piękne jest życie
jak cieszyć mogą poranne promienie słońca
i zapach wonnych kwiatów
jak cudowny jest dźwięk ptasiego śpiewu 
i dziecięcego śmiechu

Gdy kurtyna smutku zapadła wszystko inne
przestało się liczyć.

Pamiętaj by odsłonić ją i ujrzeć słońce. 

niedziela, 11 lipca 2021

Pożegnanie

Umierałeś przy manie cicho, nie mówiąc prawie nic. Twoje wątłe ciało co chwilę odmawiało ci posłuszeństwa. Każdy krok wymagał ogromnego wysiłku. Każdy oddech wymagał pokonania ciężkiej bariery bezdechu. Każdy łyk wody nie był już taki prosty i oczywisty. Gdy gładziłam twoje włosy wzdychałeś tylko cicho, to przynosiło ci ulgę, a moje drobne palce chciały ci podarować o wiele więcej. Któregoś dnia otworzyłeś oczy i prawie szeptem zapytałeś.
- Czy świeci jeszcze słońce?
- Tak kochanie - podeszłam do okna i odsłoniłam rolety - właśnie rozpoczyna się letni poranek. Napij się, proszę, wody. - Podałam ci kubek ze słomką. Ta czynność nie jest łatwa dla ciebie, ale dla zaschniętego gardła jest to wielka ulga. Spokojnie przespałeś całą noc, jedną z niewielu ostatnio.
- Chciałbym wstać - twój głos wydał się nieco mocniejszy. Przyjęłam z radością w sercu twoją wyciągnięto rękę i pomogłam ci powoli wstać. Mogłeś ustać zaledwie chwilę na nogach, po czym musiałeś usiąść na 
wózku. Okryłam cię szlafrokiem, a na nogi położyłam koc.
- Czy chciałbyś spędzić czas w ogrodzie? - zapytałam uśmiechając się do ciebie, nie pozwalałam smutkowi psuć tych pięknych a jakże ulotnych chwil.
- Tak kochanie - w twoich oczach pojawił się dawny blask.
Otworzyłam drzwi na taras i już w kolejnej chwili naszym oczom prezentowała się soczysta zieleń ogrodu. Zatrzymała twój wózek przy stoliku na tarasie. 
- Powinnaś zjeść śniadanie - twój głos jakby nabierał dawnej siły.
- Powinnam - uśmiechnęłam się choć do oczu cisnęły się łzy i niewypowiedziana ludzka prośba "Proszę nie umieraj". -  Teraz pójdę do kuchni i przygotuję coś do jedzenia, a ty tutaj wypoczywaj. 
Poszłam szybkim krokiem do kuchni, gdy byłam sam pozwalałam by łzy płynęły. Czułam lekki głód i robiłam do dla ciebie, dla ciebie musiałam być silna. Z lodówki wyjęłam dwa jajka i wstawiłam wodę na gazie, w miedzy czasie zaczęłam przygotowywać sałatkę i zaparzyłam jaśminową herbatę. Wszystko co przygotowałam zaniosłam na taras. Najpierw podeszłam do twojego wózka. Lekko dotknęłam twojej dłoni i pochyliłam się nad tobą wyczuwając płytki oddech.
- Zajedz kochanie, a po śniadaniu porozmawiamy - pogładził moją dłoń i uśmiechnął się. 
- Już jem - odpowiedziałam i usiadłam przy stoliku. Po skończonym śniadaniu umyłam naczynia w kuchni i wróciłam do ciebie. 
- Ptaki pięknie śpiewają, a kwiaty w koło pachną - powiedział i spojrzała na mnie.
- Tak - uśmiechnęłam się i zaczęłam gładzić twoje włosy. - To dziś prawda?
- Dziś.
- Czy ta chwila musi nadejść?
- Czy chciała byś żyć wiecznie w ciele?
- Nie.
- Ja też nie.
- Marcel - zawahałam się - ludzka część mnie protestuje, nie zgadza się na to, pragnie cię zatrzymać, wciąż krzyczy Zostań! Zostań ze maną nie odchodź!
- Mario to naturalne dla człowieka. Przecież wiem, że płaczesz jak odchodzisz ode mnie na chwilę. Dziś przed śniadaniem też płakałaś. 
- Płakałam i miałam dla ciebie uśmiech przez łzy.
- Pamiętasz naszą pierwszą rozmowę, gdy doszła do nas ta diagnoza, że życie nie kończy się?
- Pamiętam. I pamiętam nasze postanowienie - mówiąc to patrzę ci prosto w oczy.
- Więc niech ta duchowa świadomość przeważy dzisiaj w tobie i niech tak już zostanie.
- Nie mam tej pewności w sobie, że cię potem znowu spotkam.
- Spotkasz - ożywiłeś się na chwilę. - Ja na pewno cię znajdę i rozpoznam.
- To będzie zupełnie nowe życie - westchnęłam i przytuliła cię. 
Poszłam wziąć krótki  prysznic. Było jeszcze wcześnie. Byłam trochę zmęczona, kolejną noc w końcu czuwałam przy twoim łóżku, a ciało to odczuwa. Ubrałam się w letnią białą sukienkę i wróciłam do ciebie, ale ciebie już nie było, została tylko cielesna powłoka. Odszedłeś jak inni przed tobą odchodzili. "Jak stąd długo idzie się do nieba?" pomyślałam i po mimo całej świadomość po policzkach spływały mi łzy.

sobota, 10 lipca 2021

Znany człowiek

 To był człowiek, którego wszyscy znali. Każdy przechodzień kłaniał mu się na ulicy, każdy mówił mu dzień dobry. Wszyscy wiedzieli o nim tyle co napisały brukowce to, co mówiono na jego temat w radiu i telewizji. 
- Uwaga, uwaga - woła chłopiec przy przydrożnym kiosku. - Dziś felieton o Znanym Człowieku w Gazecie powszechnej. Uwaga, uwaga kupujcie jedne takie wydanie! 
Przed kioskiem od razu zrobiła się kolejka. Wszyscy, który w niej stali należeli do fan klubu Znanego Człowieka. 
- Nakład został już wyczerpany - rzekł kioskarz do kolejnej osoby w kolejce. Co prawda zamówił ponad dwieście egzemplarzy, ale i tak nie starczyło dla wszystkich zainteresowanych. 
- Proszę szukać w centrum miasta - uprzejmie dodał - lub pytać bezpośrednio w siedzibie Gazety Powszechnej. Być może do jutrzejszego wydania dodadzą coś równie ciekawego. Cierpliwie szukajcie i czekajcie - z serdecznym uśmiechem zamknął swój mały interes. Jeden egzemplarz oczywiście zachował dla siebie. Jako jeden z wiodących kolekcjonerów musiał to zrobić. 

Znany człowiek tymczasem szykował się do wieczornego wystąpienia. Afisze i bilbordy rozwieszone w mieście i na jego obrzeżach już dawno zapowiedziały to wielkie wydarzenie. Wszyscy z niecierpliwieniem czekali na transmisję na żywo.
W klubie fanów od rana obywały się gorączkowe przygotowania. Po emisji zaplanowano walną dyskusję. Pierwsi członkowie zaczęli schodzi się po szesnastej. Chcieli zająć jak najlepsze miejsca przed ekranem i z niecierpliwieniem czekali na transmisję, która miała zacząć się o osiemnastej. Zamienie parę słów miedzy sobą. Wymienili uwagi na temat osobistych kolekcji.
Każdy telewizor został włączony za dziesięć osiemnasta. Nawet szum z pustego jeszcze ekranu wydawał się ciekawy, przecież za nim stał właśnie Znany Człowiek. 
Punkt osiemnasta do uszu oczekujących dobiegły fanfary. Ich oczom ukazały się fajerwerki i kolorowe światła, zaś z jasnego światła refraktorów wyłonił się on, właśnie on tak długo wyczekiwany - Znany Człowiek. Przeszedł po scenie tam i z powrotem uśmiechnięty od ucha do ucha, pomachał wszystkim. 
- Witam wszystkich! - zakrzyknął i ukłonił się. Zaczął pozować do zdjęć robiąc różne miny i pozy. W klubie fanów wszyscy patrzyli na show w zachwycie.
- A teraz drodzy państwo zjem Kanapkę Celebryty - oświadczył - i popiję Znanym Drinkiem. Podszedł do stolika i usiadł na krześle. Podszedł do niego kelner i podał Kanapkę Celebryty oraz Znany Drink. Znany człowiek zaczął ją jeść i popijać podanym napojem. Wszyscy fani z wrażenia zamarli przed telewizorami. 
- Jak on ślicznie je - jedna z fanek nie potrafiła ukryć słów zachwytu. - Jak ślicznie je - powtórzyła.
- Skończyłem - odezwał się Znany Człowiek. - A teraz pamiętajcie o zakupach, Znany Drink i Kanapki Celebryty - wskazała na pułki  z kanapkami i drinkami w Gwiazdorskim Markecie. Uprzejmie skłonił się wszystkim i pożegnał, następnie wyświetlono reklamy. Na dole ekranu wyświetlono napisy z i ogłoszono premierę nowego albumu ze zdjęciami, po czym zakończono transmisję. 
W klubie fanów rozgorzała dyskusja o tym, jak on ślicznie się uśmiechał, jak zgrabnie stawiał kroki.
- Jak on pozował, jak jadł - głośno zachwycał się jeden fan. 
Po dyskusji wszyscy rozeszli się do domów. A po drodze oczywiście kupli Znany Drink i Kanapkę Celebryty.