czwartek, 25 października 2012

Pomidorowa


           
            W kuchni znów krząta się Konwaliowa Wróżka. Soczyste pomidory wyjmuje z koszyka, przed chwilą zerwała je z zielonych, gadatliwych krzaczków w ogrodzie. Delikatnie głaszcze ich czerwoną skórkę, wącha.
- Dziś ugotujemy zupę pomidorową – mówi. - Pucusiu gdzie jesteś?
Na skinienie Wróżki przybiega garnek – Puciuś.
- Tak, tak – woła – wszystko słyszę i wezmę te pomidory. – Chodź, chodź – radośnie prosi – Kucharko, moja kochana łyżko drewniana.
W mig, hop w bok i już razem na stole tańczą.
- Zapraszam was na piec – mówi Wróżka – już Piecuś jest rozgrzany. Proszę Pucusiu pięć pomidorów dla ciebie – i wkłada mu warzywa do pyzatej buzi.
- Jakie one są słodkie mniam, mniam – po brzuszku klepie się zadowolony garnek.
- Oj ty psocie – szturcha go Kucharka – proszę zaraz tu do mnie skoczyć na piec. Gotować, gotować, gotować!
- Już lecę – woła i razem tańczą na piecu.
On lekko kołysze się na boki, ona w środku delikatnie miesza, by miąższ nie przywarł do cynowego wnętrza.
- Proszę - uśmiecha się Lanuszka – jak pięknie idzie wam praca.
- Jak zawsze – razem odpowiadają – ha, ha, ha! Hura, hura!
- Miedziusiu, Miedziusiu – woła Wróżka. – Gdzie ty znowu się wałęsasz?
Za drzwiami słychać miedziane tupanie-brzdękanie.
- Jestem, już zaraz – jeszcze skacze po schodach. Bęc, bęc, brzdęk, brzdęk, brzdęk z piwnicy słychać.
- Już jestem – mówi Miedziuś.
- Czemu kochany, znów się chowasz? – Pyta Lanuszka.
- Nie chowam się – odpowiada nieco speszony. – O proszę przyniosłem seler, por, marchewkę, cebulę i pietruszkę na wywar.
- Cały się przy tym ubrudziłeś – woła zgodny duet z pieca. – Jak teraz chcesz gotować zupę? Na co czekasz, już proszę się umyć – śmiej się Kucharka i Pucuś.
- Nożyku, do mej ręki proszę – mówi Wróżka i  zaczyna obierać warzywa.
Tymczasem Miedziuś wskakuje do zlewu i dokładnie się pucuje. Po brzegi zaraz wypełniony wodą wskakuje na piec.
- Już jestem czysty – przyjaciołom odpowiada. – Czemu tak mi się przyglądacie?
- Bo z ciebie jest niezły psot – Kucharka odpowiada – Gdzieś ty wcześniej był?
- Na spacerze, przecież przepiękna dzisiaj pogada i szkoda taki dzień tylko na siedzenie w domu marnować. Jaki ze mnie psot? – Troszeczkę się naburmuszył – warzywa do zupy przyniosłem.
- Tylko na spacerze? – Pucuś się śmieje.
- Już dobrze moi kochani, później o tym porozmawiamy – mówi Wróżka, podając kawałek mięsa Miedziusiowi.
- Pomidory już chyba gotowe. Przetrzyjcie je teraz, żeby pozbyć się skórek– Lanuszka poprosiła i do mięsa dodała wszystkie obrane warzywa. Solą i pieprzem jeszcze doprawiła do smaku.
- Czy pomidory już na przecier przetarte moi kochani? – Z uśmiecham  zapytała.
- Tak, tak – już Pucuś figlarnie się przechylił i podał go Miedziusiowi.
- Proszę trochę ostrożniej, bo na boki pryskasz zamiast do środka eliksir słodki wlewać – zabulgotał miedziany kocioł.
- Przepraszam – odpowiedział Pucuś i już w zlewie z pluskiem się kąpał.
- Stoliczku, nakryj się – Lanuszka klasnęła w dłonie. – Zaraz przyjdą goście, a zupa już prawie gotowa.
Obrus biały gładko rozłożył się na stole. Z szafek wyfrunęły półmiski, z szuflad wyskoczyły roześmiane łyżki. Ładnie w rzędach ułożyły się do obiadu.
Do drzwi już zaczęli pukać mili goście. 

Bajka polska :))

niedziela, 7 października 2012

Czytadła, czytadełka i inne drobne maczki


Schodami wchodzę do góry. Otwieram drzwi na strych. Kieruję się w prawo. Część pomieszczenia słoneczne. Przez okna widać chmury i jeszcze żółte, ale już zachodzące słońce. Pod ścianą naprzeciwko stoi duża, drewniana skrzynia. Wyjmuję klucz ze specjalnej skrzynki w podłodze. Otwieram mosiężną kłódkę, podnoszę klamrę i wieko. 
 Jakie tajemnic chciałbyś w nim odkryć? Może poczuć zapach kamelii? Zatańczyć z pewną damą, która kusi swoimi sekretami, ubrana jedynie w te kwiaty. Może pragniesz popłynąć na wyspę skarbów? Stać się jednym z piratów. A może chciałbyś rozwiązać jaką kryminalną zagadkę, podążając śladami pióra Agaty Christie? 
Sięgam do skrzyni. Z wnętrza wyjmuję ogromną księgę - przedwojenne wydanie "Pana Tadeusza". Rozkładane ilustracje przedstawiają opisaną biesiadę, rodową kłótnię i rozpoczętego poloneza. Obok leży książka z bajkami. Buszują w niej krasnoludki, fruwają elfy. Pinokio kłamstwem wydłuż swój nos, Kopciuszek odzyskuje zgubiony pantofelek. 

A teraz chodźmy na spacer, widzę, że jesteś zmęczony po pracy. W parku drzewa przybrały się soczystą zielenią liści. Wiosna rozkwitnęła kwiatem kasztana w pełni. Na ławce w parku znajdujesz książkę. Pomarańcze widnieją na jej pomarańczowej okładce. Tytuł brzmi "Dziewczyna z pomarańczami". Przeglądasz kartki i z zaciekawieniem czytasz. Czyżby ktoś przypomniał sobie o czytelniczej akcji - książka na ławce, propagującej czytanie? Ponoć ludzie za mało czytają, a tylko człowiek oczytany jest inteligentny. 
A czy taka lektura jest przyjemna? Kiedy można oderwać się od pracy, codziennej rutyny, zagłębić w inny świat? Poznać historię pewnej dziewczyny z torbą pełną pomarańczami i niezdarnego chłopaka, który próbuje ją poznać w tramwaju. I cóż się z nimi stanie, gdy wszystkie owoce, rozsypią się po ziemi, a piękna nieznajoma odejdzie tylko z jednym? 
Czasem siadam z książce, żeby się odprężyć. Pośmiać z pewnej hecy na dwanaście fajerek, wypielęgnować ogród pełen tajemnic, latającym dywanem przenieść się na szklaną górę. Dżina mogę wówczas wypuścić z lampy i spełnić siedem kocich życzeń.

Czasem w życiu kłębi się jakiś problem i potrzebuję o nim na chwilę zapomnieć. Wyjmuję koc z szafy. Wychodzę na dwór. Wygodnie rozkładam się pod kwitnącą jabłonią. Taki piękny, wiosenny dzień dzisiaj mamy. Powoli coraz bardziej zagłębiam się w lekturę. Stwierdzam po chwili: tu ktoś bardziej radzi sobie z uczuciami i wychodzi z ciężkiej choroby. Może gdzieś między słowami, wersami znajdę małą podpowiedź. 

A teraz może przyjacielu zajrzymy do szkoły? Znasz może obowiązujący dziś spis lektur? Uczniowie znowu dźwigają tomy książek, ale czytanie mozolnym się ślimaczy krokiem. Czy jest sens w zmuszaniu się do tej czynności? Gdy z każdym słowem tekst wydaje się coraz bardziej dłuższy, niezrozumiały i nudny, a później w ogóle nie przydatny. Ktoś powie - no a jak przecież zadany materia trzeba zdać! 

Wchodząc do biblioteki, widzę pierwsze mole książkowe. Wertują katalogi, wypisują sygnatury. Uśmiechnięte panie bibliotekarki, informują mnie, że ta książka jest dostępna tylko w czytelni. A tam ktoś obwarował się słownikami - chyba chce zgłębić tajniki leksykografii. Po lewej siedzi przyszły lekarz medycyny - pilnie studiuje ludzką anatomię. Ktoś inny zagłębia się w zagadki astronomii, a sąsiad obok w historię starożytnych piramid. Siadam na swoim miejscu i wertuję mity słowiańskie. Mól książkowy siedzący obok, prowadzi ożywioną rozmowę w myślach z Kartezjuszem. Otacza nas czytelniana cisza i błogi szum przerzucanych, papierowych kartek.
Czy bycie molem książkowym nie wydaje się być fajne? Gdy w pisanych słowach jest tyle smacznych owoców wiedzy. A może lepsza wydaje ci się praca bibliotekarza, strażnika w bibliotecznym labiryncie?
Tylko on jeden wie gdzie leży każda potrzebna ci książka. Czy taka forma czytania jako sposobu na życie, nie byłaby najlepsza?

Czasem w wieczornej ciszy otwieram okładkę "Bajarki". Włączam komputer, wpisuję hasło, otwieram konto bloga. Wertuję karty bajek zebranych z całego świata. Naciskam klawisze klawiatury i piszę. Chcę opowiedzieć ci bajkę, podzielić się największymi skarbami mojego dzieciństwa. Czy lubisz bajki? 
Czytając i pisząc często się uśmiecham i śmieję. Przypominam sobie magię dawnych wieczorów. Głos czytającej mamy, radość brata, siostry i własną, kiedy w jednym opowiadani pewien człowiek ratuje węża. Ten w zamian spełnia jedno jego życzenie i zaczyna on rozumieć mowę zwierząt. 

Otwieram okno wyobraźni. Nowy świat lepię z chmur. Rozmawiam z elfami, pomagam krasnoludkom, jestem białą wróżką. Maluję siedmiooką tęczę, zdobywam szklaną górę, zieloną żabę jednym pocałunkiem zamieniam w księcia. Czy to nie cudowne, że to otwarte okno w niczym nie  ogranicza, pozwalając tworzyć inny niezwykły świat? 

Jeszcze zajrzyjmy do księgarni. Może znajdziemy coś ciekawego na dzisiejszy wieczór? Półki wewnątrz podzielone są tematycznie: literatura polska, obca, młodzieżowa, fantasy, powieści, kryminały, filozofia, religia, sztuka, kuchnia, ezoteryka, przyroda, podręczniki szkolne. Mamy nawet jakieś promocje - obniżka dwadzieścia i czterdzieści procent. Do jakiej tematyki chciałbyś sięgnąć miły przyjacielu? dalej czytany jest King, Palahniuk, Coelho, Gaarder, Vonegut. Nie zapomina się o Miłoszu, Herbercie, Szymborskiej, czy Poświatowskiej. Może sięgniesz po origami i dołączysz je do kręgu swoich zainteresowań?  Do wyboru do koloru, aż czasem w głowie się kręci. A miła pani ekspedientka proponuje ci kartę stałego klienta. 

Na schodach słyszę znajome kroki. Drzwi na strych otwierają się ze skrzypieniem. Obok mnie staje uśmiechnięta babcia. 
- A tu się schował mój książkowy skrzat - z czułością mówi.
Z głębi pamięci słyszę mój dziecinny głos:
- Babciu, babciu  poczytaj temu skrzatowi - cicho proszę. - Babci bajkę proszę! 
- Podaję jej z kufra największą książkę. Babcia tylko się uśmiecha. Głaskając mnie po głowie radośnie się śmieje.
Teraz babci odpowiadam:
- Tu znów jest twój książkowy skrzat kochana. 
Mocno się do niej przytulam wskazując na księgę "Pana Tadeusza". 
I sam powiedz, czy czytanie nie jest ciekawym sposobem na życie? I czy rzeczywiście trzeba kogoś do niego zmuszać stawiając choćby mury z lektur?