sobota, 17 kwietnia 2021

Pod drzewem jabłoni

Wiele słów dałabym za miłość prawdziwą. Ile jeszcze mamy dni by ją przeżyć? Ile jeszcze mamy szans na to szczęśliwe, ponowne spotkanie? Wiele bym dała słów za twą opiekę i troskę oraz wspólną beztroskę. Ile wspólnych dróg przemierzyliśmy razem? Ile osobnych szlaków zostało za nami? Wiele bym dała za szczery uśmiech i tą pokorną ufność, że jutro będzie nowe dzień dobry. Ile było serdecznych uścisków na twoje ponowne powitanie? Ile było westchnień tęsknoty, gdy cię nie było na wyciągnięcie ręki? Wiele bym dała za tą chwilę cierpliwości, która na nowo może nas złączyć. Czy umiesz zaczekać aż wrócimy z tej długiej podróży? Czy ja umiem zaczekać na twój powrotny rejs? Aż twój i mój okręt zawinie to portu naszych serc? Dałabym wiele za tą cierpliwość drzemiącą w nas cicho, która nie pyta o powód milczenia i nieobecności, ale wciąż czuwa i słucha nawet tego, co nie zostało jeszcze wypowiedziane, wciąż drzemie i dojrzewa w naszych wnętrzach. Wiem dobrze, że dziś mnie nie ma obok ciebie, może nie wrócę nawet jutro, może nie będzie mnie też przy tobie pojutrze, ale gdzieś w ogrodzie rośnie krzak czerwonej róży. Czy kiedyś jeszcze razem zobaczymy jak pięknie latem rozkwita. Czy oczaruje nas swym pięknem i otuli przecudnym zapachem, który przypomni chwile radości i uniesień? Może tylko ty znasz odpowiedzi na te pytania, bo może tylko ty jesteś dobrym ogrodnikiem, który wie jak pielęgnować róże, by mogły w pełni swym blaskiem i czarem rozkwitnąć. Wiele słów bym dała, wiele... ale czy one wystarczą? Czy choć jedno z nich zastąpi obecność i czuły prosty gest? Czy choć jedno z nich, choć jedno z nich wystarczy? Chciałoby się rzec: wybacz, proszę wybacz przepraszam za każdą jedną łzę, za każdą chwilę bólu, bólu który dosięgł dogłębnie serca. Chciałoby się rzec: wybaczam, droga dalej wiedzie prosto, widzisz, przytul mnie. 

Dziś mnie nie ma przy tobie. Siedzę samotnie pod drzewem kwitnącej jabłoni. patrzę na kolejny zachód słońca. Czy ty też spoglądasz na to samo słońce, które w jednej chwili z soczystej pomarańczy tuż nad horyzontem przemienia się w żywą czerwień. Czy pamiętasz, że ten kolor różu pomieszany z czerwienią zwiastuje jutrzejszy wietrzny dzień? Moje bose stopy dotykają zieleni traw. Wiatr lekko rozwiewa moje włosy i porusza gałęzie drzew, strącając różowo-białe płatki z wolna przekwitających kwiatów. Czy kochasz jeszcze ten wiosenny śnieg? Te drobne płatki kwiatów, które spadają również na moją głowę i ramiona, przypominając mi twój szczery śmiech. "Widzisz, widzisz w locie znów zniżają się jaskółki, już niedługo spadnie deszcz" - pośród szumu wiatru jakby unosił się twój głos. Czy to jeszcze pamiętasz, że jaskółki w niskim locie niosą za sobą deszcz? Czy pamiętasz? 
W duchu niosę cząstek ciebie, w duchu jesteś ciągle blisko, nie dzieli nas przestrzeń i czas tylko wciąż na nowo łączy wewnętrzna jedność; wciąż na nowo każde z nas jest blisko, tak po prostu bezcieleśnie. Czy myślałeś kiedyś o tej prostocie życia? Czy cieszyłeś się nią będąc beze mnie tej cielesnej powłoce? Poranne promienie słońca gdy ze snu budzi nas nowe istnienie, istnienie nowego dnia, samego siebie, gdy powoli otwierasz zaspane oczy, gdy powoli przeciągasz się w łóżku. Rozciągasz ręce i nogi, wszystkie mięśnie pleców, leniwie przewracając się z boku na bok. Właśnie zdecydowałeś, że już najwyższy czas wstać, powoli podnosisz się i wkładasz stopy w miękkie kapcie. Wstajesz i zmierzasz prosto do kuchni, by nastawić wodę na poranną kawę, sama myśl o niej wywołuje w tobie pozytywne doznania, a jej zapach przywołuje miłe wspomnienia. Cieszy cię widok domowego jagodowego dżemu jaki i zapach domowej drożdżówki. Jest ciepło więc można wyjść i zjeść śniadanie na tarasie za domem, do twoich uszu dochodzi śpiew ptaków, twoje oczy cieszy piękno kwiatów rosnących w ogrodzie; te wszystkie zmysłowe doznania składają się na obraz twojego poranku, w końcu nigdy nie byłeś śpiochem. Poranku, który jest wypełniony zapachami, kolorami, dźwiękami i samkami. Dnia który zaczyna się od ciepła porannych, złotych promieni słońca, w który lekka gorycz czarnej kawy przełamana zostaje słodyczą jagodowego dżemu, gdzie fiolet, róż i żółć kwiatów mieni się w ogrodzie przed twoimi oczami a słowiczy śpiew łamany jest nutą trzmielich skrzydeł, a wiatr lekko swym powiewem rozwiewa twoje włosy Czy cieszy cię ta prostota życia? Czy w ogóle ją czujesz i widzisz? Zatrzymaj się.


Moje stopy dotykają zielonych źdźbeł wiosennej trawy i czują lekki chłód ziemi. Plecy opierają się o chropowaty pień sędziwego drzewa. Moja głowa i ramiona odczuwają delikatność spadających różowo-białych płatków kwiatów. Nadszedł czas przemiany i już niedługo na gałęziach pojawią się jabłka. Wokół roznosi się przecudna i subtelna woń kwiatów jabłoni. Do moich uszu dobiega znajome brzęczenie, to pszczoły i trzmiele zbierają ostatni pyłek i nektar tej wiosny z tego drzewa - cykl odwiecznej przemiany trwa. Czy myślałeś kiedyś o tym, że w tym małym ziarenku, które nie raz miałeś w swojej dłoni jest zapis informacji odnośnie wyglądu i wzrostu całego drzewa? Jako dobry ogrodnik wiedziałeś w jakiej glebie najlepiej je zasadzić, jak często je podlewać, osłaniać od nadmiernego wiatru. Cieszyłeś się każdą chwilą gdy wzrastało otoczone twoją miłością. Gdy osiągnęło już odpowiedni wiek i wzrost wiedziałeś jak je zaszczepić, by stało się przepiękną jabłonią i owocowało. Gdy wydało pierwsze polny twoje serce radowało się, dojrzałymi, soczystymi jabłkami częstowałeś rodzinę i przyjaciół. Każdy przyjął twój poczęstunek z wdzięcznością, podał ci dłoń na powitanie, uścisnął i pochwalił twoją pracę i dobre plony. Wydawałoby się, że to tak niewiele - jeden ogrodnik, jedna jabłoń otoczona jego sercem, jabłka, słowa serdeczne, uściski dłoni, przytulenie, radosny śmiech dziecka. Jednak czy każda z tych chwil nie była bezcenna. Czy radość dziecka w słowach: "Jakie to smaczne" nie była największym podziękowaniem? Prostota i piękno życia, czy zawierają się w tych słowach?  

Czy twój gest nie był dziś prosty? Przeczytałeś ogłoszenie i na wszelki wypadek spisałeś numer telefonu - coś cię tknęło wewnątrz, może intuicja. Komuś zaginął kot. Poszedłeś na spacer do parku. Jak zawsze przechadzałeś się tą samą alejką i znajomym ludziom przekazywałeś "Dzień dobry", bo przecież dobre życzenia są twoją specjalnością. Miau, miau, miau... nagle przystanąłeś i nasłuchiwałeś, miau, miau, miau... nadstawiłeś ucha i skierowałeś się we właściwą stronę, za krzewem jaśminu zobaczyłeś niewielką istotę, to był biały kot z ogłoszenia. Z dobrocią wyciągnąłeś dłoń, gdy kot podszedł, wziąłeś go na ręce i usiadłeś na pobliskiej ławce. Wyjąłeś telefon z kieszeni spodni i zadzwoniłeś, okazało się, że właściciele kociaka byli niedaleko, opisałeś im gdzie się znajdujesz i poczekałeś. Nie chciałeś przyjąć znaleźnego wystarczyło, że wszyscy się cieszyli - Puszek wrócił szczęśliwie do domu. Poszedłeś dalej swoją drogą i znalazłeś się w odpowiednim miejscu i czasie. Pomogłeś starszej kobiecie z zakupami, trochę zboczyłeś ze swojej drogi, ale to nic nie szkodzi. Grzecznie odmówiłeś poczęstunku i zszedłeś z szóstego piętra schodami. Pod kinem już czekali na ciebie przyjaciele? Czy to był dobry film? Ponoć jeden obraz znaczy więcej niż tysiąc słów. Choć bez słów nie byłby obrazów, bo to słowa są kluczami do królestwa wyobraźni. 

Wiele bym dała słów by nasz obraz stał się realny, by otoczył nas zapach kwiatu jabłoni. Gdy jabłka znów staną się dojrzałe żebyśmy razem je smakowali. A wszystkie chwile prostoty życia dzielili byśmy już razem. Jestem dla ciebie i czekam pod drzewem jabłoni.