Dziś przestało bić twoje serce. Dookoła wszyscy płaczą. Ktoś przywiózł trumnę i zapakował tam twoje ciało. Nagle pojawił się cmentarz i głęboki dół dla umarłych, wszyscy zaczęli się modlić. Wszystko dział0 się bardzo szybko, choć stałam w miejscu. Nie mogłam nawet na chwilę odejść od twego łóżka, przecież ktoś w końcu musiał czuwać, zamierzałaś w końcu wrócić.
- Ale nie tak - usłyszałam twój cichy szept.
- Jesteś tu! Jak się cieszę! - zawołałam i podskakując klasnęłam w dłonie.
- Cicho kochanie, bądź spokojna - powiedziała mama.
- Oni mnie nie widzą - dodałaś gdy szliśmy z cmentarza - tylko ty możesz mnie zobaczyć.
- Oni wszyscy mówią, że umarłaś - odparłam.
- Umarło tylko moje ciało materialne, teraz jestem wolnym duchem - uśmiechnęłaś się.
- To super! - zachichotałam. - Powiedz proszę czy już nic nie boli?
- Nic manie nie boli, nic nie przeszkadza, ale mogę z tobą pozostać jedynie na chwilę - podałaś mi rękę.
- To mnie cieszy. A co z twoim powrotem? Już wszystkim powiedziałam, że muszę zaczekać przy twoim łóżku.
- I co?
- Oczywiście odmówili - wyszeptałam wsiadając do samochodu - teraz cisza, aż dojedziemy do domu.
- Ci, cichutko - położyłaś palec na ustach.
Droga do domu nie była daleka. Po zaparkowaniu auta szybko wysiadłam, żeby biec do pokoju, ale zatrzymała mnie mama.
- Anna choć do kuchni po lekarstwa - zawołała.
Obróciłam się na pięcie na schodach i zeszłam.
- Jestem - powiedziałam, jeszcze nie zdążyłam zdjąć płaszcza. - Ale czy ja na pewno muszę to łykać?
- Anno jesteś chora i musisz łykać lekarstwa - orzekł tata.
- Ale ja czuję, że to nie jest dobre dla mojego ciała - chciałam się wymigać od kolejnych mdłości i wymiotów.
- Dziecko, ale co ty mówisz. Przecież lekarz zalecił ci to lekarstwo - zatroskała się mama.
- Dobrze, dobrze - zamruczałam i połknęłam żółte pigułki, po czym szybko pobiegłam do swojego pokoju, a ty siedziałaś przy biurku.
- Kiedy znowu jedziesz do szpitala? - zapytałaś.
- Chyba w przyszłym tygodniu. Miałam teraz trochę przerwy, choć w domu muszę łykać te niedobre pigułki. To wszystko, co ja dostaję zabiło twoje ciało, a teraz powoli zabija moje. Może już niedługo obie spotkamy się bez ciał.
- Jeszcze nie - powiedziałaś. - Znalazłam mój list do ciebie.
-Tak, czytałam go rano i zostało jeszcze trochę piasku - uśmiechnęłam się. - Byłaś wtedy z rodzicami nad morzem. Mówisz, że jeszcze nie spotkamy się obie bez ciał, więc będzie jeszcze bolało. Już mi właściwie niedobrze po tych tabletkach. - Pobiegłam do łazienki a ty za mną. - Dobrze, że chociaż ty nie musisz już wymiotować.
Po powrocie do pokoju położyłam się na łóżku.
- Jestem przy tobie - powiedziałaś i otuliłaś mnie ciepłą aurą.
- To miłe, a kiedy wracasz? - odwróciłam się do ciebie. - Mogę czuwać w moim łóżku jak nie pozwolą przy twoim.
- To nie jest potrzebne.
- Co?
- Czuwanie przy łóżku. Nie ma jeszcze jasności, co do mojej przyszłej inkarnacji.
- Nie ma jeszcze jasności, co do twojej przyszłej inkarnacji - powtórzyłam i usiadałam na łóżku. - To jak ich pocieszyć? Jak wytłumaczyć, że jesteś żywa, nic cię nie boli, skoro jak sama mówisz dla ich oczu jesteś niewidoczna?
- Nie można tego dla nich zrobić. Dla ich wzroku jest jeszcze za wcześnie, żeby tam sięgnąć. Ale ty jedna z tego powodu nie płacz.
- Nie płaczę, jeśli mnie nie boli po tym, co nazywają lekami, to nie płaczę. Wiesz dobrze te wszystkie igły, ręce i chemia w żyłach.
- Wiem, ale ty jesteś wstanie to przeżyć, jesteś silna - mocno ścisnęłaś mą dłoń. - Moi opiekunowie szepczą, że niedługo będę musiała odejść.
- Proszę zostań chociaż do rana.
- To zrobić mogę.
- Hura! - aż podskoczyłam na łóżku z radości. - Czy to są twoi duchowi przewodnicy, nasi bracia?
- Tak.
- Ale ich nie widzę, tylko ciebie.
- Są od nas oddaleni, ale mam z nimi energetyczne połączenie.
- Będziesz szła w stronę światła?
- Jestem światłem, więc światło mnie przyciągnie. Jest taka bariera, którą muszę przekroczyć.
- Jak bariera?
- Nazywają ją murem światła.
- A... tak... - zastanowiłam się przez chwilę.
- Wewnątrz postanowiłaś żyć jeszcze w ciele - wskazałaś na mnie eterycznym palcem.
- Postanowiłam... Ale nie jestem pewna czy zdołam.
- Jeśli wewnątrz utrzymasz to postanowienie, to tak będzie i powiem ci jeszcze w sekrecie, że nie tylko jak nad tobą czuwam.
- Cieszę się - razem zaczęłyśmy się śmiać i resztę czasu spędziłyśmy na zabawie. Wieczorem nadszedł czas kolacji i kąpieli. Znowu musiałam połknąć pigułki. Ty mocno przez ten czas trzymałaś za mnie kciuki.
Rano gdy wzeszło słońce ledwo mogłam podnieść się z łóżka. Poczułam lekki dotyk twojej eterycznej dłoni na głowie.
- Do zobaczenia Dagmaro - cicho wyszeptałam. W tym momencie odeszłaś.
wtorek, 31 sierpnia 2021
Serce
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)