niedziela, 13 kwietnia 2014

Chodliwy towar

Chodliwy towar to katastrofa, armagedon. Uwaga deszcz meteorów, ogromna kometa. O nie, przepraszam, to tylko Marsjanie atakują, zmutowane mrówki, zabójcze pszczoły. 
Dziś tylko sprzedaje się horror i terror. Echhh, takie tam mordobicie. Ludzie, ludzie widzicie! Ja wan dam zaraz nietoperka, małego wampirka, ludzką gąsieniczkę, człowieka pająka, teksańską piłę motorową, wyrośniętego jaszczura, krwiożerczego rekina. Tak, tak, to lubicie. Zaraz z portfeli popłynie mamona. Ach, mamona! Dorzucimy jeszcze jakieś pachnidełka, ostry perfum. Patrzcie, tam leży, naga, uduszona dziewica. Czy strach i napięcie naprawdę tak bardzo was podnieca? Uwaga teraz odpoczywam! 


Jaka cisza jest miła. Żadnych klekotów łańcuchów, nawiedzonych domów, duchów, ptaków Hitchcocka. Ciepła herbatka, leżaczek, słoneczko, istny błogostan. Śpiewa słowika, szumią drzewa, w koło wiosna. Teraz medytacja, wewnętrzna harmonia, boski błogostan. Ach, słodkie życie! Otwarta czakra serca, miłość do wszelkiego stworzenia, duchowa jedność. Ja jestem życiem, wiecznie płynącym światłem. Wdech, wydech, wdech, wydech, pamiętam kim jestem, moja wewnętrzna świadomość kieruj ciałem i umysłem. Czy spokój, miłość i wewnętrzna harmonia tak bardzo jest wam obca, wręcz nie na rękę?

Już po przerwie! Zaraz zaśpiewa dla was Madonna.  A może wolicie ciężkiego rocka, walenie młotem o podłogę? Dyskoteka, dyskoteka Mister Jacka, skoczne discopolo, hulaj dusza, hula hejże hola! Ale czy to nie jest zachcianka ego, zaprogramowanego umysłu, niezdrowe przyzwyczajenie? Oj leje się strumieniami alkohol, jeden za drugim do upadłego! Co wam jeszcze podać pizze, hot-doga, chipsy, oliwki do martini, lód do whisky? Rano kac, no tak, tak, tak. Nie jęczcie! Sami przecież takiego życia chcecie.   
Chcecie być Ktosiami. Ciągle i na nowo goniąc za prestiżem i mamoną. Ach dzień dobry panie mecenasie. Całuję rączki pani doktorowo. Ach słyszeliście to ten słynny dyrygent, a to ta wybitna śpiewaczka. Była jeszcze jedna biegaczka, ale w swym zapędzie na podium zapomniała, że sobie nogi połamała. Ach biedactwo, ale lepiej jak o niej nic już więcej nie wspomnę, w końcu zrobiła to na własne życzenie. Ale jak jej ten tłum kibiców klaskał, chyba warto było się katować. Co sądzicie? Pamiętacie ją jeszcze? Czy odeszła tak jak wielu przed nią Ktosiów w zapomnienie?


Czy ktoś z was chciałby być sobą? Usłyszeć wewnętrzną prawdę w sercu? Nie potrzeba ci wyścigu szczurów, a spokoju. Twoje życie nie kończy się na planie fizycznym, gdyż dusza jest niematerialna, to wieczne boskie życie. Medytacja, wyciszenie umysłu, myśli to twoje narzędzia do kreowania, powróć do wnętrza. Twoje zewnętrzne otoczenie jest tylko odbiciem twego wnętrza, tak jak Ziemia jest tylko odbiciem Boskiego Stworzenia.

Czy tak bardzo potrzebny ci ten chodliwy towar? Popatrz dobrze, w koło wciąż gorzeje wojna, bo ciągle nosisz ją w sobie.