O wojnie mówiło się dużo, ale właściwie nikt jej nie doświadczał i na oczy nie widział pola bitwy. Co jakiś czas zjawiał się też pseudo świadek, który zdawał wszystkim relacje z frontu. Przedstawiano ją obywatelom na specjalnie wybranym kanale. Wiadomość o nowej emisji przekazywano sobie telepatycznie. Wizory dostrajano na odpowiednią częstotliwość i zwykle pokazywano przestraszonego, i smutnego człowieka. Zgromadzeni nie znali tych uczuć - strachu i smutku. Emisje wojenne już im trochę spowszedniały, ale byli zobowiązani, tak jak, to już dawno wyjaśnił im Przewodnik, wysłuchać udręczonego i wyciągnąć odpowiednie wnioski. Ich świat jak od dziecka im wpajano był w końcu spokojną utopią. Obywatele zgromadzili się przed Wizorami i wysłuchali uważnie dość zakłopotanego młodzieńca, który bardzo wahał się przy każdym wypowiedzianym słowie.
- Pościg za wrogiem zaczął się od wschodu... nie, co ja mówię, od zachodu - zaczął mówić skrępowany młodzieniec. - Pościg za wrogiem zaczął się od zachodu. Straciliśmy dwadzieścia... nie, co ja znowu mówię, pięć - ciągle się wahał. - Straciliśmy siedem naszych maszyn obronnych, a poległo dwudziestu pięciu naszych żołnierzy. Tak w końcu mówią wszystkie symulowane kalkulacje i statystyki.
Wizor na te słowa wyłączył się. Połączenie telepatyczne z występującym było też niemożliwe. W świecie Kardesu zaległa wielka cisza. Telepatycznie do obywateli doszła wiadomość, że nasz dzielny współobywatel oddał właśnie ducha. Zaraz po tym komunikacie padło standardowe pytanie, czy warto opłacać wojnę? Obywatele orzekli większością głosów, a większość głosów oznaczała jednomyślność. Ktoś się jednak wyłamał i orzekł, że nie i kilku innych nie było zdecydowanych. Prawo wymagało jedności w decyzji. Brak takiej jedności zdarzył się po raz pierwszy. Wszyscy dotąd jednogłośnie uważali wojnę za cel słuszny, ale nie tym razem. Po eterze rozniósł się wielki szum. Jak to nie ma jedności? Co rusz padało pytanie. Kto ważył się wyłamać? Kto mógł być niezdecydowany? Przecież to taka prosta i oczywista sprawa. Niektórzy z politowaniem kiwali głowami. Lecz zaraz, co to jest politowanie? Przecież wszyscy mamy jasno określoną gamę uczuć. Coś zaczęło się w nich zmieniać. Wizor włączył się ponownie na paśmie przeznaczonym na specjalne komunikaty. Tym razem do wszystkich zebranych przemówił Patron - człowiek w masce. Jedyny pośród obywateli, który miał taki przywilej zakrywania twarzy.
- Spokojnie - usłyszeli donośny głos - spokojnie już całą sprawę badamy. Niezgodny był obywatel pierwszy, który ma teraz głos.
- Wypowiedź wojownika była niespójna i niejasna. Ja sam tworzę różne statystyki i prognozy sprzedażowe naszej oferty marketingowej, żeby nasz zbyt stał się mocniejszy - mówi obywatel pierwszy. - Na czym była opata statystyka i prognoza naszego wojownika? Na symulacjach?
- Na wytycznych Białego Biura - przez moment na ekranie Wizora widać postać młodzieńca, wojennego wojownika.
- Czy on aby nie oddał ducha? - w eterze znów uniósł się burzliwy szum.
- Spokojnie, spokojnie - ekran Wizora znów ukazał człowieka w masce.
- To oni też prowadzą fałszywe bilanse i dane? - pierwszy obywatel całkiem się załamał. Prawda, która w nim się zrodziła była tak oczywista.
- Ale zaraz - zapytała druga obywatelka, bo wszyscy współobywatele na moment odczuli jego stan. - Czym jest załamanie? Czym? I co z tą nową informacją zrobić? - Z wrażenia zemdlała. Mieszkańcy Kardesu byli połączeni subtelną nicią empatii.
- Szybko, szybko - woła człowiek w masce. - Sprowadźcie do niej medyka. Ale nie zapomnijcie o spokoju, tylko spokój. Powrót do jednomyślności nam posłuży.
- Niezdecydowani po krótkiej debacie orzekli, że są na nie - powiadomił trzeci obywatel, jeden z grona niezdecydowanych, jako ich przedstawiciel.
- A co z pierwszym Przykazem - przypomniał Patron - że słuszna jest tylko jedna droga - przy tym kiwał groźnie palcem.
- Ale czym jest groźba? - w eterze znowu zaszumiało.
- Słuszna droga - odezwał się pierwszy obywatel, który właśnie wyszedł z załamania - może właśnie droga na nie jest słuszna.
- Czym jest nie? - eter coraz bardziej szumiał - Czym?
- Tylko spokojnie, tylko spokojnie - głos człowieka w masce zaginął w tłumi, a Wizor rozstroił się.
- Tak to prawda wzajemne braterstwo i bezinteresowna miłość nas wyzwoli - powiedział winowajca i nawrócił się na ścieżkę prawdy i pokory. Wszyscy w szczerości zgodni, jednogłośnie pozbyli się Wielkiej Księgi. Poznali to, co znaczy początek wojny i wspólnymi siłami zażegnali wewnętrzny konflikt.
- Statystyki i prognozy już leżą w koszu, tuż obok fałszywych wytycznych i bilansu - powiedział obywatel pierwszy - moim przewodnikiem jest wewnętrzna prawda.
- Tylko spokój, tylko spokój - ekrany Wizora raz jeszcze ukazały człowieka w masce. Ostatni obraz starego zakłamanego świata.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz