Schodami wchodzę do góry. Otwieram drzwi na strych. Kieruję się w prawo. Część pomieszczenia słoneczne. Przez okna widać chmury i jeszcze żółte, ale już zachodzące słońce. Pod ścianą naprzeciwko stoi duża, drewniana skrzynia. Wyjmuję klucz ze specjalnej skrzynki w podłodze. Otwieram mosiężną kłódkę, podnoszę klamrę i wieko.
Jakie tajemnic chciałbyś w nim odkryć? Może poczuć zapach kamelii? Zatańczyć z pewną damą, która kusi swoimi sekretami, ubrana jedynie w te kwiaty. Może pragniesz popłynąć na wyspę skarbów? Stać się jednym z piratów. A może chciałbyś rozwiązać jaką kryminalną zagadkę, podążając śladami pióra Agaty Christie?
Sięgam do skrzyni. Z wnętrza wyjmuję ogromną księgę - przedwojenne wydanie "Pana Tadeusza". Rozkładane ilustracje przedstawiają opisaną biesiadę, rodową kłótnię i rozpoczętego poloneza. Obok leży książka z bajkami. Buszują w niej krasnoludki, fruwają elfy. Pinokio kłamstwem wydłuż swój nos, Kopciuszek odzyskuje zgubiony pantofelek.
A teraz chodźmy na spacer, widzę, że jesteś zmęczony po pracy. W parku drzewa przybrały się soczystą zielenią liści. Wiosna rozkwitnęła kwiatem kasztana w pełni. Na ławce w parku znajdujesz książkę. Pomarańcze widnieją na jej pomarańczowej okładce. Tytuł brzmi "Dziewczyna z pomarańczami". Przeglądasz kartki i z zaciekawieniem czytasz. Czyżby ktoś przypomniał sobie o czytelniczej akcji - książka na ławce, propagującej czytanie? Ponoć ludzie za mało czytają, a tylko człowiek oczytany jest inteligentny.
A czy taka lektura jest przyjemna? Kiedy można oderwać się od pracy, codziennej rutyny, zagłębić w inny świat? Poznać historię pewnej dziewczyny z torbą pełną pomarańczami i niezdarnego chłopaka, który próbuje ją poznać w tramwaju. I cóż się z nimi stanie, gdy wszystkie owoce, rozsypią się po ziemi, a piękna nieznajoma odejdzie tylko z jednym?
Czasem siadam z książce, żeby się odprężyć. Pośmiać z pewnej hecy na dwanaście fajerek, wypielęgnować ogród pełen tajemnic, latającym dywanem przenieść się na szklaną górę. Dżina mogę wówczas wypuścić z lampy i spełnić siedem kocich życzeń.
Czasem w życiu kłębi się jakiś problem i potrzebuję o nim na chwilę zapomnieć. Wyjmuję koc z szafy. Wychodzę na dwór. Wygodnie rozkładam się pod kwitnącą jabłonią. Taki piękny, wiosenny dzień dzisiaj mamy. Powoli coraz bardziej zagłębiam się w lekturę. Stwierdzam po chwili: tu ktoś bardziej radzi sobie z uczuciami i wychodzi z ciężkiej choroby. Może gdzieś między słowami, wersami znajdę małą podpowiedź.
A teraz może przyjacielu zajrzymy do szkoły? Znasz może obowiązujący dziś spis lektur? Uczniowie znowu dźwigają tomy książek, ale czytanie mozolnym się ślimaczy krokiem. Czy jest sens w zmuszaniu się do tej czynności? Gdy z każdym słowem tekst wydaje się coraz bardziej dłuższy, niezrozumiały i nudny, a później w ogóle nie przydatny. Ktoś powie - no a jak przecież zadany materia trzeba zdać!
Wchodząc do biblioteki, widzę pierwsze mole książkowe. Wertują katalogi, wypisują sygnatury. Uśmiechnięte panie bibliotekarki, informują mnie, że ta książka jest dostępna tylko w czytelni. A tam ktoś obwarował się słownikami - chyba chce zgłębić tajniki leksykografii. Po lewej siedzi przyszły lekarz medycyny - pilnie studiuje ludzką anatomię. Ktoś inny zagłębia się w zagadki astronomii, a sąsiad obok w historię starożytnych piramid. Siadam na swoim miejscu i wertuję mity słowiańskie. Mól książkowy siedzący obok, prowadzi ożywioną rozmowę w myślach z Kartezjuszem. Otacza nas czytelniana cisza i błogi szum przerzucanych, papierowych kartek.
Czy bycie molem książkowym nie wydaje się być fajne? Gdy w pisanych słowach jest tyle smacznych owoców wiedzy. A może lepsza wydaje ci się praca bibliotekarza, strażnika w bibliotecznym labiryncie?
Tylko on jeden wie gdzie leży każda potrzebna ci książka. Czy taka forma czytania jako sposobu na życie, nie byłaby najlepsza?
Czasem w wieczornej ciszy otwieram okładkę "Bajarki". Włączam komputer, wpisuję hasło, otwieram konto bloga. Wertuję karty bajek zebranych z całego świata. Naciskam klawisze klawiatury i piszę. Chcę opowiedzieć ci bajkę, podzielić się największymi skarbami mojego dzieciństwa. Czy lubisz bajki?
Czytając i pisząc często się uśmiecham i śmieję. Przypominam sobie magię dawnych wieczorów. Głos czytającej mamy, radość brata, siostry i własną, kiedy w jednym opowiadani pewien człowiek ratuje węża. Ten w zamian spełnia jedno jego życzenie i zaczyna on rozumieć mowę zwierząt.
Otwieram okno wyobraźni. Nowy świat lepię z chmur. Rozmawiam z elfami, pomagam krasnoludkom, jestem białą wróżką. Maluję siedmiooką tęczę, zdobywam szklaną górę, zieloną żabę jednym pocałunkiem zamieniam w księcia. Czy to nie cudowne, że to otwarte okno w niczym nie ogranicza, pozwalając tworzyć inny niezwykły świat?
Jeszcze zajrzyjmy do księgarni. Może znajdziemy coś ciekawego na dzisiejszy wieczór? Półki wewnątrz podzielone są tematycznie: literatura polska, obca, młodzieżowa, fantasy, powieści, kryminały, filozofia, religia, sztuka, kuchnia, ezoteryka, przyroda, podręczniki szkolne. Mamy nawet jakieś promocje - obniżka dwadzieścia i czterdzieści procent. Do jakiej tematyki chciałbyś sięgnąć miły przyjacielu? dalej czytany jest King, Palahniuk, Coelho, Gaarder, Vonegut. Nie zapomina się o Miłoszu, Herbercie, Szymborskiej, czy Poświatowskiej. Może sięgniesz po origami i dołączysz je do kręgu swoich zainteresowań? Do wyboru do koloru, aż czasem w głowie się kręci. A miła pani ekspedientka proponuje ci kartę stałego klienta.
Na schodach słyszę znajome kroki. Drzwi na strych otwierają się ze skrzypieniem. Obok mnie staje uśmiechnięta babcia.
- A tu się schował mój książkowy skrzat - z czułością mówi.
Z głębi pamięci słyszę mój dziecinny głos:
- Babciu, babciu poczytaj temu skrzatowi - cicho proszę. - Babci bajkę proszę!
- Podaję jej z kufra największą książkę. Babcia tylko się uśmiecha. Głaskając mnie po głowie radośnie się śmieje.
Teraz babci odpowiadam:
- Tu znów jest twój książkowy skrzat kochana.
Mocno się do niej przytulam wskazując na księgę "Pana Tadeusza".
I sam powiedz, czy czytanie nie jest ciekawym sposobem na życie? I czy rzeczywiście trzeba kogoś do niego zmuszać stawiając choćby mury z lektur?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz