- Czy kiedyś będzie lepiej? - odwróciła się do niego zadając pytanie.
- Czy będzie lepiej? - powtórzył niepewnie.
- Tak - uśmiechnęła się. - Czy kiedy znowu otworzę zaspane oczy będzie lepiej? Czy poczuję się lepiej?
Przez chwilę milczał, nie wiedział co ma jej powiedzieć. To wszystko go bolało, gdy co dzień patrzył na nią i czuł jej nieobecność, wiedział, że błądzi gdzieś myślami.
- A teraz jak jest? - zbliżył swoją dłoń do jej dłoni.
- Jak teraz jest? - wstała pospiesznie z łóżka. - Mogłabym powiedzieć, że jest dobrze, ale gdzieś głęboko w środku czuję ciężar minionych dni. Czasem wydaje mi się, że to wszystko nie miało miejsca, a jednak tych wszystkich ludzi już nie ma, pozostały tylko we mnie żywe obrazy, ich oblicza - nagle skuliła się przysiadając na podłodze.
- Jeszcze ciągle myślisz o tym jak zginęli? - podszedł do niej. - Wstań proszę - wyciągnął do niej ręce.
- Myślę o ich życiu, o ich życiu, które tracili powoli - wstała i przytuliła się do niego. - Przecież zawczasu zostali ostrzeżeni o niebezpieczeństwie, wiedzieli przecież co grozi ich wnukom i dzieciom. Powiedziono im, że będą musieli żyć w posłuszeństwie jeśli zawczasu nie zmienią kierunku swego życia - głos się jej załamał.
- Już dobrze - szepnął jej czule do ucha - już dobrze. Wiesz przecież, że nie wszyscy zrozumieli. Duża część społeczeństwa wolał słuchać głosu tyrana, nie chcieli prostej ścieżki, siłą dążyli do bogactwa, wierzyli w kłamstwa. Nie możesz się tym ciągle zadręczać.
- Wiem - wyszeptała. - Czy mogłam się lepiej przygotować na pobyt w takim świecie? Może powinnam stać się jednym z posągów, które zdobią muzea, nic nie czuć? - westchnęła.
- Nie, to nie tędy droga - odparł. - Współodczuwanie jest bezcennym darem, darem serca. Nie zamieniaj go na obojętność i na trwogę, umartwianie się. Oni przeszli dalej, może wcielą się ponownie i odrobią lekcje.
- Co można jeszcze powiedzieć, żeby pozostali nie poszli ich drogą. Te kajdany na ich rękach - smutno popatrzyła na niego - tak bardzo nie widzialne, ale dla mnie nazbyt namacalne. Czy oni nie rozumieją, że lepiej dołączyć do nas?
- Wiesz dobrze, że musimy być ostrożni. Ty chciałabyś otworzyć drzwi dla każdego, ale nie każdy jest na to gotowy. Musimy się też wystrzegać szpiegów, donosicieli.
- Wiem - w jej oczach pojawiły się łzy. - Wiem też, że to wszystko zmierza ku światłu, a to światło prowadzi ku wolności.
- Wewnątrz nas żyje światło wolności - uśmiechnął się do niej.
Ktoś zapukał do drzwi pokoju. Dawid podszedł i otworzył drzwi.
- Jesteście gotowi? - Usłyszeli znajomy ciepły głos.
- Jesteśmy, witaj Adam - podeszła i uściskała go.
Wszyscy razem wyszli na zewnątrz. W powietrzu unosił się niemiły zapach palonych ciał. Zewsząd było słychać sygnał nadjeżdżających karetek.
- Dziś znowu jeżdżą - mocniej chwyciła Dawida za rękę.
- Tak - powiedział Adam. - W miejskich hospicjach już prawie nie ma miejsc. Ale pamiętaj Klara, że nikt ich nie zmuszał, żeby zażyli ten cudowny lek.
- To prawda - wyszeptała Klara.
sobota, 1 stycznia 2022
Plaga
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz