Co mogę powiedzieć o pewnej kobiecie, która żyła w niedużym pokoju niczym smuga, pasmo jasnego światła? Która rano zaczesywała długie, ciemne włosy i lekko wiązała je białą kokardą. O dziewczynie, która rozkwitała niczym kwiat, a na jej dłoniach podczas spacerów zawsze przysiadały motyle? O kobiecie, która w jednym mrugnięciu powiek, kryła cały rozgwieżdżony wszechświat?
Z jej twarzy nigdy nie znikał uśmiech, jej dłonie zawsze delikatnie gładziły liście drzew, oczy z ciekawością czytały abecadło chmur, a bose stopy lekko stąpały, krokiem wczuwając się, w rytm żyjącej ziemi.
Lubiła pomarańcze. Zapach ze skórek wcierała w dłonie, słodycz kistek wkładała do ust. W śmiechu przechylała w bok głowę, szczerzyła białe zęby, próbowała się bawić każdym dźwiękiem swojego oddechu. Jej śpiew niósł ze sobą wiatr, roznosił go po lasach, polach, górach i łąkach.
W pokoju wyczułam zapach jaśminu. Lubiła go pewna kobieta.
- Chcesz ?- cicho szepnęła. - Chcesz? - ponownie zapytała.
- Chcę - odpowiedziałam widząc jedynie smugę białego światła. Usiadłam na krześle.
- Pośród materii, duch żywy żyje na ziemi, czasem nazywają go światłem - zaczęła opowiadać. - Budują go małe cząsteczki, tak zwane fraktale. Podczas narodzin wchodzi on w ludzkie ciało, które staje się dla niego chwilowym domem.
- A skąd pochodzi to światło? - pytaniem przerywam opowiadanie.
- To światło - smuga stała się lekko niebieska - to światło pochodzi z żywej energii, wypełnia sobą gwiazdy. Mówią o nim, że jest wiekuiste, boskie, nieskończone, wieczne, lecz to tylko słów ludzkich język - mówi dalej. - W sercu człowieka mieści się jego ogień, mieniąc się różową barwą. Lecz... - smuga światła lekko drgnęła - lecz ludzie uśpili je w sobie - zamilkła.
- Uśpili - mówię do niej - bo ciągle krzyczą na siebie. Walczą przeciw życiu z bronią w ręku, nie kochając nawet samych siebie. Chyba nie znają języka miłości - smutno mówię.
- Zapomnieli - smuga zielona cicho obok mnie przysiada. - Ale mogą sobie przypomnieć - z ożywieniem kontynuuje. - Gdy tylko w ciszy zechcą zerknąć do swego wnętrza i posłuchać, tego co sami sobie, co dzień mówią. Odpowiedź prawdy na każde pytanie tkwi w tobie i każdym człowieku spacerującym po ziemi. Jeśli pozwolisz wyciszyć się językowi umysłu, dusza językiem miłości przemówi.
- Pośród dźwięków mikrofonów, fleszy, jupiterów, głuchych stuków betonowych bruków mowa i światło duszy się gubi...
Zielona smuga mi przerwa.
- To tylko iluzja szklanego świata - mówi - wyimaginowanych, olbrzymich wieżowców. Człowiek jest chwilowym przechodniem pośród licznych ziemskich dróg.
Z pokoju wraz ze smugą zapach jaśminu uleciał. Lubiła go pewna kobieta.
W zamyśleniu siedziałam dalej na krześle. Po woli poznawałam moją lokatorkę widmo.
Dziewczyna zawsze z uśmiechem czekała na zachód słońca, powoli wracając ze spaceru. Pewną piosenką z dzieciństwa żegnała zasypiający dzień. Nuciła : "W kołysce ziemi zasypiamy [...] Kołysz nas ziemio, kołysz do snu..." Było to bardzo miłe wspomnienie. Pożółkłe liście na drzewach z błyskiem odbijały się w jej oczach. W dłonie ze śmiechem łapała babie lato.
Co mogę powiedzieć o pewnej kobiecie, która cieszyła się każdą porą roku, która lubiła tańczyć w deszczu? O dziewczynie, która niczym biały łabędź na wodnej tafli jeziora, płynęła po scenie w baletowych piruetach? O kobiecie, z której ust wychodził szum morza i śpiew ptaków?
Bo cóż można o życiu powiedzieć?

To jest proza XXI wieku pisana na radioaktywnej planecie.
OdpowiedzUsuńPiękne. Mega talent. Chciałbym poczytać prozę obyczajową.
OdpowiedzUsuńDziękuję :) Może to bardziej pasuje do prozy obyczajowej
Usuńhttps://tuptusiam.blogspot.com/2013/12/skrawki-dnia.html
Pozdrawiam :)
Dziękuję i pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuń