środa, 7 listopada 2012

Zakochana miłość

 


W brzuchu cichego kryję motyla. Białe serce tkam z chmur, na błękicie nieba zawieszam. Idealizowana fantazja z mojej wyfruwa głowy, ciepłym szalem cię otula.
W postaci księcia o silnych ramionach, na rączym rumaku już śpieszysz do mojej zaklętej wierzy. U jej stóp trzygłowy smok na ciebie ryczy, którego jednym błyskiem miecza gładzisz i już tulisz mnie w swych objęciach. Swą wymarzoną, baśniową księżniczkę prowadzisz do swego królestwa.
W brzuchu słodkiego, niczym tabliczka czekolady, gładzę motyla. "Och! Ach!" - ciche westchnienie unosi się myślą - "To ty, mój książę z bajki!" 



Nagle z głuchym trzaskiem spadam z krzesła, bo nie rozsmarowujesz się jak marmolada na kanapce i nie układasz spokojnie w czerwone serduszko. Śniadania nie przynosisz do rozbudzonego o świcie łóżka, po nocy wypełnionej gwiazdami i parą przyspieszonych oddechów. Nie otwierasz mi drzwi, nie podajesz płaszcza, nie nosisz moich książek i nie ustępujesz miejsca.
"No jak!" - myśl wrzeszczy rozkrzyczana - "No jak! Przecież to mój książę!?" - cicho szlocha w kącie, a szkło kruche doprawione odrobiną goryczy podaje ci na obiad. Patrzy, patrzy, a tobie wszystko smakuje.
Moja miłość przysiada w piaskownicy, ale nie chce od ciebie zabawek, nie dzieli się swoimi i twierdzi, że jesteś dla niej niedobry. 
Nic nie mówisz, czekasz, po chwili odchodzisz.

Szeroko zamknięte otwieram teraz oczy. W koło cię szukam, wołam, drepczę. Maskę złośnicy zrzucam z twarzy. "Przecież!" -  zawsze na twoich siadam kolanach, obiad lub kolację smakuję z twych dłoni, te pyszne, owocowe i warzywne sałatki. Walizkę moją z pociągu do pociągu nosisz, pośród deszczu z parasolem na moje spotkanie wychodzisz.
Moja miłość w iluzji swojej głowy się zakochała, a ciebie pominęła.

Powiedz teraz gdzie mieszkach, bo miłość cię pokochała.

PS I jak ten obraz widzisz?








2 komentarze:

  1. Czy jak powiem że, to sama prawda, przepięknie

    OdpowiedzUsuń
  2. Zakochanie i pokochanie to dwa różne stany nieświadomości i świadomości. Pierwszy pochodzi z głowy i rodzi oczekiwania a drugi z serca i jest bezinteresowny. To jest moje rozpoznanie w tym temacie. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń